HOME/ HISTORIA/ CO PISANO...
 
  Jak widać poniżej, wrażenia z pokazu pierwszego filmu były dość zróżnicowane. Co ciekawsze - każdy recenzent widział zupełnie co innego...

Wyjście z fabryki Lumiere'ów w Montplaisir: kobiety, mężczyźni, dzieci spieszą się, aby pójść na obiad, jedni piechotą, inni na rowerach. Kiedy robotnicy już znikli, powozem wyjeżdżają właściciele również po to, aby zjeść posiłek.

Jules Carpentier, 06.1896


Widać powóz Lumiere'ów, zaprzężony w dwa konie, białego i czarnego, woźnicę w cylindrze na koźle. Robotnice mają ciemne suknie i takież kapelusze. Niektórzy mężczyźni noszą słomkowe kapelusze, ale także kamizelki i ubrania z sukna. Inni maja na głowach meloniki.

Georges Sadoul


Kilku mężczyzn jest w samych koszulach, kilku w słomkowych kapeluszach, kaszkietach albo z gołą głową, ale nikt nie nosi melonika. Niektórzy maja kamizelki i ciemne marynarki, być może z cienkiego materiału. Wiele robotnic nosi płócienne suknie i jasne, ukwiecone kapelusze, które zwiększają jeszcze wrażenie upalnego dnia. W bramie ani na ulicy nie pojawia się żaden powóz.

Georges Sadoul


Brama zakładów otwiera się i wylewa się z niej tłum robotników i robotnic, na rowerach, z biegnącymi psami, obok przejeżdżają pojazdy. Wszystko to porusza się, roi. To samo życie, ruch uchwycony na żywo.

La Poste, 30.12.1895


Spokojna ulica ożywia się w mgnieniu oka, przez wielką bramę fabryczną wychodzi tłum robotników i robotnic, którzy spiesznym krokiem udają się do domów. Przebiega pies, jeden z pracowników wsiada na rower i odjeżdża pedałując; powóz wyjeżdża z fabryki, ciągną go dwa konie, poganiane przez woźnicę; brama zostaje zamknięta i obraz znika.

Indépendance Belge, 12.11.1895


Zatopienie w kompletnej ciemności, goście oczekują niecierpliwie. Nagle w strumieniu niemal nadprzyrodzonego światła pojawiają się postaci, poruszają się, żyją... idą, patrzą na nas... przeżywają na nowo chwile ze swej przeszłości... Ogarnia nas wzruszenie, zaraz podamy sobie wyciągnięte ręce... klik! Mechanizm zatrzymuje się, światło znika, a my znowu - rozedrgani, zaskoczeni znajdujemy się w tajemniczych ciemnościach.

Théo Hannon, La Chronique, 13.11.1895